Jestem
Honda CBR 600 F3 od 1995-6 w górę
Suzuki GSX-R 600 ok 1997-2000
Honda Hornet ok 1999
Yamaha Thundercat 600 ok 1996-1997
Hornet, to w ogóle inna bajka, która tutaj akurat nie pasuje.
Thndercatem nigdy nie jeździłem i jego w pierwszej kolejności bym odrzucił, chociażby ze względu na padającą skrzynię.
Na F3 trochę śmigałem swego czasu. Jak i GSX-R, tyle że nowszym modelem, który był już na wtryskach. Musisz sobie odpowiedzieć, czego oczekujesz od motocykla. GSX-R, to motocykl sportowy, F3 to bardziej moto sportowo-turystyczne.
Powiem szczerze, że mi na F3 było wygodniej. Wygodniejsza pozycja niż na Suzuki. Jest się bardziej wyprostowanym. IMO lepsza ochrona przed pędem powietrza. Nie trzeba się tak kłaść. Nawet w lusterkach lepsza widoczność. Wszystko działało miękko, jakby było z gumy. Sprzęgło biegi itd. Zresztą takie odczucia mam do każdej hondy jaką jeździłem. Gixer był toporny. Ostry, trzeba było go ostrzej traktować. Zresztą tak jest ze wszystkimi i wszyscy to potwierdzają. Nie chodzi tak miękko i łagonie jak honda. W biegi trzeba na******lać, i ogólnie go mocno traktować, tyle, że dla mnie to akurat kwintesencja motocykla sportowego. Ja wolę jak jest niewygodnie i ostro
Jeśli chodzi o awaryjność, to myślę, że jest na podobnym poziomie. A właściwie jej brak. Honda wytrzymała. GSX-R tak samo, chociaż nikt tego głośno nie mówi, ale fakty są inne. Kwestia trafienia na zadbany egzemplarz. Akurat jeśli chodzi Suzuki, to pewnie będzie trudniej taki znaleźć.
Ja polecam Suzuki. Jednak, co byś nie kupił, to będziesz zadowolony. Kwestia tylko jest taka, czego oczekujesz i czego potrzebujesz tak naprawdę.
Zmieniony przez - VidaL w dniu 2010-04-03 22:22:51