| Autor |
"Dyskusyjna sytuacja na drodze" |
|
|
Ygor
|
|
Wysłana - 2 lipiec 2007 10:00 | zgłoś naruszenie regulaminu
Witam,
Maiłem ostatnio taką sytuację na drodze (na dole reralistyczny szkic sytuacji). Chciałem wyjechać z podporządkowanej w prawo, z lewej strony jechał kolo astrą i skręcał w prawo w uliczkę z której ja wyjeżdżałem, korzystając z okazji postanowiłem wyjechać, w tym momencie przed oczami śmignął mi skuter - jakoś mnie ominął tuż przed maską. I teraz pytanie - gdyby doszło do wypadku, po czyjej stronie leżałaby wina - z jednej strony ja wyjeżdżałem z podporządkowanej, ale z drugiej nie wolno wyprzedzać na skrzyżowaniu - więc jeżeli paździerz na skuterze zastosowałby się do przepisów nie wymusiłbym pierwszeństwa. W ten sposób nie widziałem skutera i po prostu pojechałem. Nikomu sięnic nie stało ale niesmak pozostał. Zapraszam do dyskusji :

| |
|
 |
|
|
|
greku_806
|
|
|
|
wina goscia na hulajnodze
_______________________________
Live to Ride
Ride to Live ©® |
 |
|
|
|
Ygor
|
|
też mi się tak wydaje ale koledzy mówią że podporzadkowana ... W sumie nieźle mnie to zdenerwowało bo niektórzy na tych skuterach ostro w ****a walą i w ogóle nie patrzą - a to nie mnie by zbierali z ziemi... Wiem że to wredne ale sobie pomyślałem - stary kupią ci ten wózek z mojego OC ... |
 |
|
|
|
greku_806
|
|
|
|
tak, ale jak juz mowiles, nie wolno wyprzedzac na skrzyzowaniu
_______________________________
Live to Ride
Ride to Live ©® |
 |
|
|
|
PanMarcin
|
|
Ja bym powiedział że wina leży po obu stronach bo on wyprzedzał na skrzyżowaniu ale z drugiej strony ty nie zachowałeś należytej ostrożności podczas wyjazdu z drogi podporządkowanej (nie upewniłeś się czy nikomu nie wymuszasz pierwszeństwa). takie moje zdanie
_______________________________
moderator Prawa i Motoryzacji |
 |
|
|
|
Ygor
|
|
no niby masz racje ale gdyby nie toze zlamal przepisy to nie mialbym komu - nie bardzo mialem jak go zobaczyc, ale pan wladza pewnie powiedzialby tak jak ty... |
 |
|
|
|
PanMarcin
|
|
no niby masz racje ale gdyby nie toze zlamal przepisy to nie mialbym komu -nie bardzo mialem jak go zobaczyc
no ale gdybyś zaczekał aż ten samochód skręci albo chociaż na tyle odsłoni co jest za nim żebyś zobaczył czy jedzie jakiś pojazd to też nie byłoby problemu...
_______________________________
moderator Prawa i Motoryzacji |
 |
|
|
|
[)@IVI!@/V
|
|

wg mnie twoja wina
jakby skuter jechal prosto bez wyprzedzania, to tez bys wyjechal przed tym autem co skrecalo w prawo, a wtedy tymbardziej skuter ***nalby w Ciebie
od momentu, gdy o maly wlos w podobny sposob nie mialbym stluczki, wyjezdzam w prawo dopiero jak widze klarowna sytuacje, nie probuje zdarzyc przed autem wjezdzajacym w prawo jesli nie widze czy cos za nim nie jedzie
a tu podobna sytuacja na rysunku, ktora mnie spotkala:
powiedzmy, ze ja = auto na dole
autko u gory skreca najpierw w prawo, ja go widze po lewej z wlaczonym kierunkowskazem - no to se mysle, zara bedzie wjezdzal znowu w prawo wiec moge przed nim wyjechac - a tu dupa, bo odcinek tej prostej "pionowej" na tyle maly, ze kierunkowskaz nie zdarzyl sie wylaczyc gosciowi i mial zamiar jechac prosto :/
|
 |
|
|
|
Albano
|
|
Moim zdaniem wina leży po stronie jadącego jednośladem jeżeli uderzyłby w lewy bok Twojego pojazdu. Jeżeli natomiast uderzyłby w tył to mógłby utrzymywać że wymusiłeś pierwszeństwo na nim. Jeżeli miałbyś za świadka tego skręcającego i zeznałby że motocyklista wyprzedzał na skrzyżowaniu kiedy uderzył w Twój tył to winę przybiliby jednośladowi. Na przyszłość jednak pamiętaj że wiele osób sygnalizuje kierunkowskazem zamiar skrętu i czeka tylko na takiego który wyjedzie z podporządkowanej ulicy a potem wala w taka osobę. Potem możesz opowiadać policjantowi że on włączał kierunkowskaz ale mu tego nie udowodnisz i winę przyklepią Tobie za wymuszenie. Zawsze się czeka aż ktoś skręci a potem sie wyjeżdża. (Chyba że masz z 500 koni pod maską i masz pewność że wyjedziesz wystarczająco szybko aby uciec) Pozdro |
 |
|
|
|
Ygor
|
|
predzej ja uderzylbym go z boku ... swiadek moze by i byl bo mieszka u mnie w bloku ... ale dzisiaj znow tamtedy wyjezdzalem (to wyjazd ode mnie z podworka wiec niemal codziennie go cwicze) i patrze a tu jada suki z lewej i mrygaja do skretu w prawo - nawet sie nie zastanawialem kto to jedzie tylko przypominajac sobie sytuacje ze skuterem postanowilem poczekac az przejada, ale oni mi machali zebym wyjechal ... problem w tym ze ta uliczka z ktorej ja wyjezdzam jest tak waska ze ledwo mieszcza sie dwa auta obok siebie, a przy skrecie trzeba dodac jeszcze promien skretu, wiec wiele osob (tym bardziej jak osoba wjezdzajaca nie stanie przy samym krawezniku) wypuszcza wyjezdzajacych zanim sama wjedzie bo ryzykuja albo przycierke z przodu o wyjezdzajacowego albo porysowanie felgi o masakryczny kraweznik i dziure z prawej strony ... nie lubie tam wjezdzac i wyjezdzac bo do tego dochadza jeszcze drzewa ale coz zrobic ... |
 |
|
|
|
RE5PECT
|
|
według mnei napewno wina nie leżała by tylko po stronie skutera....
a gdyby np pojazd który skrecał w uliczke z której ty wyjeżdzałeś skrecił szybciej niz ty z nij wyjedziesz a skuter jadący za nim nie miałby zamiaru wyprzedzania tego samochodu, skuter wtedy natknał by sie na Ciebie... gdyby w ciebie walną była by Twoja wina...
skoro jest narysowana przerywana to raczej skuter mógł zrobic manewr wyprzedzania samochodu skrecającego w prawo... |
 |
|