Pijany rowerzysta wyskoczył mi na skrzyżowaniu z podporządkowanej prosto przed maskę. koszty naprawy przerosną wartość mojego samochodu, jednak muszę go naprawić żeby odzyskać dowód z wydziału komunikacji... Potrącony rowerzysta leży już ponad tydzień w szpitalu, ale jest ubezpieczony tylko na kuroniówce... Znajomi wspominali mi o funduszu gwarancyjnym... Jak mogę wyegzekwować odszkodowanie i czy w ogóle jest na to jakaś szansa???
Z tego co wiem, to UFG wypalaca odszkodowanie za sprawce, ale tylko wtedy, kiedy sprawca wypadku nie dopelnil obowiazku ubezpieczenia ( OC ) - czyli powinien miec OC ale faktycznie go nie ma.
Rowerzysci nie maja takiego obowiazku, wiec UFG za nich nie odpowiada.
Pozostaje chyba tylko sprawa cywilna, ale jak radzil poprzednik lepiej sprawdz to w UFG.
Raczej to on mnie nieźle trafił Jeszcze nie wiadomo czy będzie chodził... Jest nawet opcja, że będzie miał wstawioną protezę... A co do UFG, to jest dokładnie tak jak pisał etom:-/ Rowerzyści nie mają obowiązku wykupienia OC więc UFG "umywa ręce"... Jedyne wyjście to powództwo cywilne... Tyle że ponoszę koszta za założenie sprawy i speca od wycenienia szkody, ale pewnie i tak tym nic nie zdziałam,bo nawet komornik nie ma co mu "zabrać". Teraz nawet roweru nie maTrafiłem nie tego co trzeba co nie???