Proszę o poradę
Uczestniczyłem w stłuczce samochodowej.
Jadąc jezdnią na której jest zakaz zatrzymywania, w kolumnie samochodów doszło do takiego zdażenia.
Jakiś samochód się zatrzymał, żeby zabrać kogoś stojącego przy drodze. Było z górki i mokro na drodze. pierwszy samochód jadący za nim uciekł na pobocze i odjechał.
Drugi(od teraz on jest PIERWSZY bo uczestniczył w wypadku) się zatrzymał.
DRUGI uderzył w niego.
TRZECI (ja) uderzyłem w DRUGIEGO.
Oczywiście ten co się zatrzymał żeby kogoś zabrać sobie pojechał.
Przyjechali rozgarnisie z policji i mówią że wina tego co się zatrzymał żeby kogoś zabrać, ale jego nie ma, więc:
DRUGI pukną PIERWSZY - mandat 250zł
TRZECI pukną DRUGI - mandat 250zł
Czyli PIERWSZY ma zwracane z ubezpieczenia DRUGIEGO.
Czyli DRUGI ma zwracane z ubezpieczenia TRZECIEGO.
A TRZECI z własnej kieszeni. No i wszystko jasne,tylko czemu Oni wyjdą na swoje, a ja z własnej kieszeni.
Przecież tam sie nie wolno zatrzymywać!
Czemu ten PIERWSZY się zatrzymał?
Bo ktoś przednim się zatrzymał? A kto? Nie wie? To może On powinien być winny, bo nie pukną w niego.
Czy można się jakoś odwołać od tego.
Przynajmniej napisać prośbę o udostępnienie danych ubezpieczyciela PIERWSZEGO na komendę, w celu zwrotu kosztów naprawy. Ten krąg by się ładnie zamkną i wszystko by było OK!
Proszę o jakieś sugestię.
|