wiem cos o tym - sam kiedys odbieralem meganke ktora miala malowany zderzak i blotnik (wiadomo tak idzwon to nie dzwon ale auto mialo byc nowe) batman jednak swtierdzil ze naruszona zostal konstrukcja - na jutjubie (nie dam linka bo w robocie mi nie dziala ten serwis) jest film gdzie w fifth gear bodajze kupuja focusa z pospawanymi podluznicami i kraszuja go z fokusem gdzie posluznice sa ok - polecam obejrzec. ja nie jestem przewrazliwony na tym punkcie bo sam jezdze autewm po dzwonie z pozoru dosc konkretnym, uszkodzona zostala jednak tylko blacha, wiec sie o siebie nie boje.
do tego co napisal kolega 2 posty wyzej o nowych autach z salonu po przejsciach taka historia - moj koles kupil 2 lata temu A8 z salonu, pojezdzil 3 tyg i wjechal kolesiowi w dupe (lekki dzwon) zdarzak, maska itp - oddal auto do serwisu, mechanicy je ogladaja i taki tekst: "ma pan auto 3 tyg a juz dwa razy bite" a koles w szoku - po dokladnym przeswietleniu auta okazalo sie ze auto wczesniej mialo powaznego dzwona - praktycznie caly ryj byl robiony...Oczywiscie koles zwrocil auta i odzyskal siano...
Zmieniony przez - DiscoBoy w dniu 2008-11-21 11:55:51
Tak było i tak zawsze będzie, samochód jest takim dobrem na którym zawsze się będzie zarabiało (większość przypadków), więc każda osoba która bierze juz się za handel tym dobrem będzie starała się jak najlepiej zamaskować wady (dzwony itp), a jak dobrze wiecie to "polak potrafi". W takim przypadku wiele zależy od szczęścia, czy kupimy samochód z mniejszym bublem czy też z większym.
zeby mechanicy porządnie zrobili nie mial bym nic przeciwko naprawiania samochodu, ale fachmany sa takie ze glowa boli. Jakis czas temu mialem parkingowa stłuczke mondeo w ktorej ucierpiały drzwi, wymienili je na nowe i od tamtego czasu wszystko skrzypi. Nawet porzadnie sróbek im sie niechce podokrecac