
Podopolski Kamień Śląski stał się w weekend samochodową stolicą Europy. Zjechało tu 110 najszybszych aut, jakie mogą jeździć po drogach Starego Kontynentu, by rywalizować o tytuł King of Europe
A to wszystko miało miejsce:
30.06.07r-1.07.07r.
To prawie tak, jakby zorganizować w Polsce zawody Formuły 1. Różnica jest taka, że zamiast toru i bolidów, mamy niemal normalne samochody, które ścigają się na 1/4 mili (czyli około 400 metrów), osiągając momentami prędkość ok. 300 km/h. - Gdyby tutaj na prostej postawić malucha i bolid Roberta Kubicy, to maluch byłby szybszy. Oczywiście do pierwszego zakrętu - mówi Michał Trock, organizator imprezy. - Bo tutaj za kierownicą siadają maniacy szybkości, którzy są w stanie przejechać każdą ilość kilometrów, by pościgać się z innymi.
Robert Christell przyjechał do Kamienia Śl. aż ze Szwecji. - Liczę na zwycięstwo w King of Europe. Jazda z taką prędkością to wielka frajda. Czuję się wtedy naprawdę wolny - mówi. Jego "black beast" ma moc 2200 koni mechanicznych. W kabinie jedno miejsce dla kierowcy, jedno dla pilota i nic więcej. - Mam specjalnie przystosowaną klatkę. Wiadomo, że najbardziej trzeba dbać o bezpieczeństwo - zaznacza Szwed.
O wypadek nietrudno, jeśli samochód 400 metrów pokonuje w 8,32 sekundy. Tu drobny błąd może oznaczać nieszczęście. - Jestem już doświadczonym kierowcą, więc nie mam obaw. Jeżdżę po różnych zawodach, ale jest to dla mnie pierwsza wizyta w Polsce - stwierdza Robert.
Chris Skinner z Londynu już raz był w Polsce. 22 lata temu kupił u nas malucha. Tego, którym teraz przyjechał do Kamienia Śląskiego, by wystartować w King of Europe. Auto wygląda, jakby dopiero zeszło z taśmy produkcyjnej. Pod niepozorną czerwoną karoserią krył się jednak silnik jak w porządnym mercedesie - 700 koni. Wyciąga 220 km na godzinę. - Nie liczę tu na wygraną. Przyjechałem dla zabawy, to dla mnie hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu - mówi Anglik. - Wiem, że to nie jest normalne, żeby sobie jeździć po całym świecie i się tak ścigać, ale cóż - śmieje się.
Zapach spalonej gumy, warkot silników i szybka jazda przyciągnęły na zawody tłumy kibiców, głównie mężczyzn, choć bilety nie były tanie, bo kosztowały 50 zł. Zawody wygrał Marcin Blauth na GMC Typhoon
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole
______________________________
SPROWADZE KAŻDE AUTO Z USA - 0692608724
|