Ostatnio zainteresowałem się nowymi autami rocznik od 2005 w góre troche czytałem i pytałem wsród znajomych i doszedł do wniosku że nowe silniki specjalnie a może nie specjalnie są bardzo awaryjne jak cała reszta samochodu. zobaczmy jakie wady auta mają zaraz po opuszczeniu fabryki Np: toyota avensis oraz corola deformacja przewódów podciśnieniowy. W konsekwencji może to doprowadzić do wydłużenia drogi hamowania. fiaty panda wychodziły z nieszczelnościa okablowania centralki ABS co mogła nawet spowodować spalenie centralki. Renault thalia Wada układu różnicowego. Volkswagen passat b6 wada przewodu wspomaganie siły hamulca-bardzo niebezpieczna wystepuje nagle podczas jazdy czy chociaszby to że 30% aut General Motors oraz rover wychodzi z fabryki z wadami elektryki oraz skrzyni biegów. A same silniki kiedyś taki prosty diesel miał przejechane wiele tysięcy kilometrów i nic złego się nie działo a teraz sam osobiście znam 2 przypadki że dwuletni diesel po 70000km nadawał się do wymiany a benzynowy po 5 latach i nie całych 60K kilometrów musiał mieć kapitalny remont co myślicie na ten temat? Być może są to działania celowy żeby zwiększyć sprzedaż nowy aut? a może poprostu obecna technika jest bardzo nie dopracowana albo przerasta producentów?. Wyrażcie swoją opinie jak również piscie przykłady tego typu.
no niestety , jezeli chodzi o dzisiejsze silniki to są dużo bardziej zaawansowane niż te z przed lat , bardzo precyzyjne układy wtryskowe , turbosprężarki o zmiennej geometri łopatek itd itp , to po kilku latach niestety pada , o ile awarie turbosprężarek można zrzucić na złe urzytkowanie , to wtryski , cóż chyba po prostu się zuzywają ... poza tym jak sobie poczytasz ile dziwnych rzeczy jest w nowowczesnych autach , to ciężko się dziwić że coś się psuje ...