Post ku przestrodze lub do wyładowania się - wpisujmy tutaj sytuacje, które doprowadziły lub prawie doprowadziły do naszych wypadków. Niech to będą takie mniej łatwe do przewidzenia (np. "miałem zbyt dużą prędkość na śliskiej nawierzchni", "wymusiłem i nie zdążyłem", "wjechałem na pomarańczowym i trafiłem w kogoś" są mało odkrywcze). Kierowca jadąc uczy się przewidywać i taki post rozszerzy naszą wiedzę. Jak się da to dajmy info jak można było tej sytuacji zapobiec.
Zaczynam od mojej wczorajszej sytuacji...
1. Jadę sobie za kilkoma samochodami, ostatni to tir. Patrzę - z naprzeciwka jedzie tir, ale spokojnie zdążę wyprzedzić. Więc wyprzedzam, minąwszy tira widzę, że trzyma się na tyłku swojego następnika tak, że ledwo bym się zmieścił. Czasu jeszcze trochę miałem, ale kolejnych kilku aut mógłbym nie zdążyć łyknąć (tym bardziej, że już zwolniłem do prędkości kolumny, żeby się "wpasować"). No to kierunek w prawo i czekam, aż mi zwolni. Nie zrobił, a że tirolot z naprzeciwka robił się coraz większy, to się powoli "wpasowałem", ledwo ledwo. Kierowca z tyłu takiej możliwości nie przewidział i dawał ostro po hamulcach i obtrąbił. Było ok, ale gdyby ten cham zostawił tam mniej miejsca, to byłoby kiepsko. Jak można było temu zaradzić? Przewidzieć chamstwa się nie da, ale to co mógłbym działać to dać klaksonem, żeby mi jednak zjechał, albo dać po hamulcach i może zdążyłbym wrócić z powrotem za tira (zrezygnować z tego manewru).
2. Jechałem znów w kolumience, wszyscy z jakąś mniejszą prędkością, więc odległości pomiędzy samochodami były mniejsze. Jechał sobie też seicento i jego kierowca był tak głupi/miły, że jechał poboczem, aby go wyprzedzać na trzeciego. Z naprzeciwka też jechały auta i tam też jeden kierowca był tak głupi/miły, że częściowo zjechał na pobocze. Ale zrobił to tak, że osoba chcąca go wyprzedzić musiała wymusić na nas mały zjazd w prawą stronę. No i tak też się stało tyle, że nasza kolumna zasłaniała seja jadącego naszym, prawym poboczem, więc kierowca na jego wysokości miał nie lada zadanie, żeby nie zepchnąć seja do rowu i zarazem zostawić miejsce dla kolesia z przeciwka. A tak pobocze jest naszym marginesem bezpieczeństwa, którego niektórzy bardzo chętnie się pozbywają. Jak można było temu zapobiec? Jak ktoś zjeżdża na pobocze to i tak cierpliwie czekać na dogodną sytuację i wyprzedzić go jadąc pasem lewym (ja tylko w ten sposób wyprzedzam).
minąwszy tira widzę, że trzyma się na tyłku swojego następnika tak, że ledwo bym się zmieścił.
gosc zlamal przepisy.
sytuacje, ktore doprowadzily do wypadku-
wies, droga szutrowa i popisowa jazda boczurami. Efekt- przy 70 km/h wyjazd w pole, dach przez przod i ladowanie na kolach. Rozbita corolla.
jak mozna bylo zaradzic- nie mozna bylo, poszedl w pole, bo nie szlo inaczej. Opona nie przytrzymala, zawiecha nie wydoila
sytuacje, ktore o malo nie skonczyly sie dzwonem- powiem szczerze, ze mam tego niewiele. Czasem tylko ktos mi na czolowke jedzie, albo wymusza pierwszenstwo, ale ogolnie jezdze powoli i staram sie przewidywac.
_______________________________
nie daje, nie biore SOGow %-)
jade motocyklem nowa droga i dostrzeglem pieeeeekny luk . Z racji ze droga byla pusta chcialem go wziasc z zewnetrznej strony, elegancko sie zlozylem ale niestety okazalo sie ze w przeddzien drogowcy robili kostke brukowa i wysypywali ja piaskiem, przez co wiatr zwial piasek na droge, no i dzieki temu zaliczylem swojego pierwszego szlifa na moto
heh, jak mialem emzete jeszcze kiedys to przesadzilem troche z predkoscia, chcialem dogonic kumpla, ktory jechal przede mna wueszczyną. no i sie w zakret nie zmiescilem, bo nie bylo szans. dobrze ze w posesji na ktorej wyladaowalem byla brama otwarta, to se spokojnie tylko smignalem na boku
a i jechalem z "plecakiem". nic nam sie nie stalo na szczescie, ale linke od gazu musialem kupic bo sie urwala
Zmieniony przez - OkoZordona w dniu 2007-07-02 12:50:33
_______________________________
dział Elektryka
daj spokoj. dlaczego tylko te nie z naszej winy? mysle ze opisy naszej glupoty sa jeszcze bardziej ku przestrodze.
ja tam wypowiedzi usuwal nie bede bo nie widze powodu.
_______________________________
dział Elektryka
Mogą być z naszej winy, ale nie takie, których przyczyna jest mega oczywista (czyli to co się klepie w niedzielnych wiadomościach przy podsumowaniu weekendu na drodze). A nie chciałbym, żeby tu było wszystko bo moim celem nie było zrobienie "pogadanka o naszych wesołych wypadkach" (wnioskując z łokurvy w każdej wypowiedzi wyżej wnoiskuję, że z perspektywy czasu wszystko to było wesołe), ale czegoś mniej wesołego, a bardziej przydatnego, z czego można się czegoś nauczyć. Może znowu - nie ten dział...
To, że ktoś przegiął z prędkością i wyleciał z zakrętu jest potwornie oczywiste i o tym się mówi już na nauce jazdy. Groźne są te sytuacje, które zaskakują nawet starych wyjadaczy, które są nie do przewidzenia.
Konio, nie przesadzaj. Rozumiem, że pilnujesz swojego- nota bene świetnego - tematu, ale przy takich kryteriach jakie określasz, to prawie nikt tu się nie wypowie.
A co do oczywistości niektórych sytuacji- porażająca wiekszość jest oczywista i ogranicza się do: nadmiernej prędkości, nieuwagi i złego stanu dróg.
Reszta przyczyn to wyjątki i ograniczają się z reguły do "nieszczęśliwych wypadków".
moja sytuacja - opisana juz w poprzednim poście więc nie chce mi się pisać drugi raz - chyba pasuje do kryteriów konia. Moze nie jest to jakiś wypas ale mnie osobiście to troche zaskoczyło.
moja sytuacja - opisana juz w poprzednim poście więc nie chce mi się pisać drugi raz - chyba pasuje do kryteriów konia. Moze nie jest to jakiś wypas ale mnie osobiście to troche zaskoczyło.
[moto.ifd.pl/Dyskusyjna_sytuacja_na_drodze-t621.html]